3 błędy popełniane przy odchudzaniu

Jak nie popełniać błędów przy odchudzaniu?
Czas czytania: 3 min

Większość z nas marzy o pięknej sylwetce, niestety niewielu z nas ma ją „w pakiecie”. Najczęściej musimy nieźle się postarać, żeby wyglądać jak instagramowe modelki. Chwytamy się przy tym najróżniejszych pomysłów i sposobów na odchudzanie. Bardziej lub mniej mądrych. Dzisiaj o tych, które powielane są przez niedoświadczone osoby, a z pewnością nie doprowadzą nas do osiągnięcia celu.

Nie jem po 18

Źródło: Dawno, dawno temu ludzie chodzili spać duuużo wcześniej. Tak toczyło się ich życie, od 5 rano pracowali w polu, trzeba było więc iść spać „z kurami”. Zresztą co było robić, gdy wokół ciemno, a szkoda palić świecę tak długo. Trzeba było zjeść kolację i kłaść się do łóżka.

Opis: Niejedzenie po 18 to jeden z mitów dotyczących odchudzania. Znany od lat, przekazywany z pokolenia na pokolenie. Ostatnio wiele mówi się o tym, że nie ma w sobie krzty prawdy, a mimo to ciągle są osoby, które stosują tę żelazną zasadę. Jak dają sobie z tym radę? Trudno powiedzieć. Biorąc pod uwagę, że chodzą spać około 23/24, to jak wytrzymują tyle godzin bez paliwa? Bo jedzenie to nic innego jak nasze paliwo, które nasz organizm przekuwa w energię do działania. W dzisiejszych czasach często po 18 zaczyna się życie. To wtedy spotykamy się z przyjaciółmi, wykonujemy masę obowiązków domowych, bawimy się z dziećmi czy idziemy na trening. Nierzadko kończymy pracę około 17, więc zanim dotrzemy do domu, jest już prawie godzina ZERO! Zjeść nie będzie można, więc może lepiej po drodze zatrzymać się w fastfoodowym drivie, byle nie zjeść po 18!? I w ten sposób zasada niejedzenia po godzinie 18 zostaje już całkowicie wypaczona.

Rada: Stosuj tę zasadę wyłącznie, jeśli chodzisz spać o 20. Jeśli nie, zjedz ok. 2 godziny przed snem. Układ pokarmowy zdąży strawić swoje „paliwo”, a Ty nie będziesz przejedzony. Nie pójdziesz też do łóżka głodny i nie obudzisz się rano z wilczym apetytem.

Nie jem tłuszczu

Źródło: Mam tłuszcz na pupie, oponkę na brzuchu, ręce jak galareta. Wniosek: mam w sobie dużo tłuszczu, nie będę go dostarczać jeszcze więcej z pożywieniem.

Opis: Tłuszcz w twoim ciele i tłuszcz dostarczany z dietą to dwie różne rzeczy. Możesz potraktować to jako „zbieżność nazw”. Tak naprawdę twoja tkanka tłuszczowa nagromadziła się od nadmiaru kalorii. Jeśli już obwiniać o to jakiś składnik odżywczy, to będą to raczej węglowodany, a właściwie ich nadmiar. Cały proces ma związek z hormonami. Zjadasz posiłek węglowodanowy (szczególnie, jeśli są to węglowodany proste), we krwi wzrasta poziom glukozy, na co trzustka reaguje produkcją insuliny – hormonu mającego na celu zmniejszenie poziomu glukozy we krwi. Jest ona transportowana głównie do mięśni oraz do wątroby. A wątroba może przyjąć tylko pewną pulę cukru, resztę w magiczny sposób „przerabia” na trójglicerydy, czyli Twoją oponkę. Jeśli zaś nie będziesz spożywać tłuszczu, to bardzo szybko pojawią się problemy hormonalne oraz niedobory witamin rozpuszczalnych w tłuszczach: A, D, E, K.

Rada: Nie rezygnuj w diecie z żadnego składnika pokarmowego. Wszystkie są nam bardzo potrzebne – w różnych ilościach. Jeśli więc chcesz coś ograniczyć, zredukuj (ale NIE wyklucz!) węglowodany. To jedyna słuszna droga.

Jem bardzo mało

Źródło: Krótkowzroczność stosujących tę zasadę. Ujemny bilans kaloryczny, szczególnie poniżej podstawowej przemiany materii (PPM), rzeczywiście powoduje spadek masy ciała. Ale nie na długo.

Opis: Mówi się często o diecie MŻ, „mniej żreć”. I wszystko się zgadza, gdy wiemy, ile to jest „mniej”. Zjedzenie w ciągu dnia kilku listków sałaty, marchewki i jogurtu naturalnego oczywiście spowoduje, że schudniesz – o ile wytrzymasz na takiej głodówce odpowiednio długo, co jest rzadkością. Ale przyjmijmy, że wytrzymasz. Efekty przyjdą szybko, po miesiącu zmieścisz się w spodnie sprzed lat. I wtedy organizm powie STOP! Cokolwiek więcej zjesz, twój mądry organizm odłoży to w postaci tkanki tłuszczowej na kolejną „czarną godzinę”.  A do końca życia na samej sałacie nie wytrzymasz, to pewne. Spowolniona przemiana materii, efekt jo-jo… Wiele osób, które wiecznie się odchudzają, wie, o czym mowa. A co gorsza, przyspieszyć później spowolniony w ten sposób metabolizm, to czasem miesiące pracy. W skrajnych sytuacjach powoduje to również problemy zdrowotne, hormonalne i prowadzi do ogólnego wyniszczenia organizmu.

Rada: Spójrz bardziej długofalowo. Poznaj swoje zapotrzebowanie kaloryczne i ogranicz spożywane kalorie o 10-20% (maksymalnie!). Dodatkowo ogranicz węglowodany proste na rzecz dobrego jakościowo tłuszczu. Efekt się utrzyma i twoje zdrowie też.

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Powiązane posty