“6 tygodni temu dziecko rodziłam gamoniu!” Kolejna trenerka szczerze o branżowej rzeczywistości.

Trenerka ostro komentuje opinie na temat po ciążowej formy.
Czas czytania: 3 min

Kilka dni temu pisaliśmy na temat wypowiedzi jednego z trenerów, który na swój Instagram dodał szczery wpis. Post odnosił m.in. się do jego odczuć wobec toksyczności branży fitness i pokazywał powrót do treningów bjj – które lata temu niejako zostawił, oddając się mani siłowni.

Jak widać ów toksyczność zaczyna zauważać coraz więcej przedstawicieli naszej branży.
Dziś, chcielibyśmy pokazać wpis jednej z popularnych trenerek fitness – Kasi Bigos.
Jest to niewątpliwie masterka w swojej dziedzinie – twórczyni własnych programów treningowych, autorka bloga „Fitness w wielkim mieście”, wieloletnia redaktorka magazynu SHAPE oraz wspaniała mama i żona.
Jej profesjonalizm, ogromna wiedza i zaangażowanie w każdy realizowany projekt – są naprawdę godne podziwu. Sama Kasia swoją skromnością, energią i normalnością– może być wzorem dla wielu.
To – jak sami się za chwile przekonanie – nie wszystkim wystarcza. Poniżej oryginalny tekst pisany przez Kasię na jej prywatnym Instagramie i poruszony w nim naprawdę duży problem. Tekst, któremu towarzyszy zdjęcie Kasi z odkrytym po ciążowym brzuchem.

„Pokazanie pociążowego nieidealnego brzucha (zwłaszcza trenerki) zawsze wiąże się z tym, że część osób zakrzyknie niczym klasyk uuuuu brawo brawo! A jakiś gość sprzeda ci plaskacza i rzuci w internecie- „nie wyglądasz na trenerkę”

No kurła! Nie wyglądam, bo niecałe 6 tygodni temu dziecko rodziłam gamoniu (ciśnie się na usta to gamoniu!)

A potem myślę, że nawet gdyby nie rodziła, to co? Że trener musi mieć obligatoryjnie kaloryfer żeby zasłużyć na miano dobrego trenera?! WTF?!

Oczywiście ktoś powie, że ciało to poniekąd „wizytówka trenera” i ja to czaję, że nie idzie się na manicure do kosmetyczki, która ma żałobę pod paznokciami (żart dla rozluźnienia atmosfery), ale nie dam się zwariować.

Czy moje ciało mi się teraz podoba?
Napiszę Wam tak – jak zawsze bezwzględnie szczerze. Ja je teraz kocham i akceptuję. Na ten moment je przytulam i daję sobie chwilę. Ale nie będę Was kłamać, oczywiście ze będę sobie pracować nad tą sylwetką, bo lubię to robić. Kocham nawet! Ale nie dlatego, żeby jakiś gamoń uznał, że teraz wyglądam już jak trenerka, ale dlatego, że ja tak chcę!

I wszystkie mamy, które idą w to ze mną zapraszam na stories ! Ruszam za zajęciami on line od lipca!

I z jednym cyckiem wyjedzonym, a drugim nie – pozdrawiam!. „

To jest jeden z tych tekstów oraz jedna z tych sytuacji, które powinny wręcz dawać do myślenia: w jaką stronę my zmierzamy? To, że kult ciała stał się jakimś obowiązkiem dla ludzi związanych (zwłaszcza zawodowo) z branżą – wiemy nie od dziś. Z tokiem chociażby rozwoju social mediów można wręcz mówić o psychozie wyglądu. Bądźmy jednak poważni… czy to, że trenerka/ sportsmanka straciła idealną formę po ciąży, a inna np. zachorowała – ujmuje im nagle wiedzy i wieloletnie doświadczenia? Czy trener, który jest wręcz geniuszem w kwestii biochemii i biomechaniki, ale zwyczajnie nie chce mu się zażynać na formę życia – naprawdę ma być z góry oceniony jako branżowa pomyłka? 

Nie ulega wątpliwości, że sylwetka (zwłaszcza w przypadku trenerów) jest ich wizytówką – jak włosy dla fryzjera, czy zęby dla dentysty. Nie popadajmy jednak w psychozę. Istnieje wiele sposobności losu – związanych chociażby z naszym zdrowiem, które mogą nas naprawdę dotkliwie „wykluczyć z gry”, ale możemy także (po np. długich latach utrzymywania mistrzowskiej formy) najzwyczajniej w świecie dać sobie luz i zając się bardziej tymi, którzy dopiero do tego mistrzostwa dążą. Zając się – dzięki naszej WIEDZY.

Codziennie jesteśmy wystawiani na oceny i sami oceniamy – to ludzkie i normalne.
Ciężko jednak ukryć fakt, że coraz częściej dochodzi do kuriozalnych i żałosnych wręcz sytuacji, kiedy to umniejsza się komuś przez jego czasową niedyspozycję w kwestii wyglądu.

Jeśli to jest ta dająca znamienity przykład branża fitness – ta pełna wyrozumiałości i cudownej energii- to chyba czas się z niej wypisać.

Redaktor
Adrianna Kalisz

Polecamy także:

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Powiązane posty

Trening podczas miesiączki

Czas czytania: 2 min Tytułowy wątek rozważany jest bardzo często – zwłaszcza przez kobiety, które są na początku swojej przygody z treningami. Czy można trenować podczas miesiączki? Nie ma