A gdyby tak trochę pokory…

pokora-miasto-kobiet
Czas czytania: 3 min

Zdawać by się mogło, że nie jest niczym dziwnym, iż człowiek ze swej natury lubi być chwalony, doceniany i podziwiany. Bez względu na branżę, w której pracujemy, na styl życia, czy praktykowaną pasję – jest to z reguły naturalne. Problem pojawia się jednak wtedy, kiedy wręcz żądamy uwielbienia i poparcia całego świata. Nie przyjmujemy słów (nawet kulturalnej i konstruktywnej) krytyki, a nasz zadarty nos sięga kosmosu. Śledząc w social mediach ogrom ludzi działających w obrębie świata sportu (głównie zaiste w branży fitness) i śmiem twierdzić, że pokora, to dla większości zjawisko obce, niczym UFO.

            Obserwuję uważnie aktywność internetową zarówno branżowych specjalistów, zawodników, trenerów, czy po prostu amatorów – miłośników fitnessu i kulturystyki. Zauważalny jest coraz bardziej trend skrajnego samouwielbienia oraz gloryfikowania sportowego trybu życia – jakby miały od tego zależeć losy świata. Zdecydowana większość internetowych wpisów to jedna i ta sama „fitnessiarska papka intelektualna”, jakoby wykonanie treningu było niczym misja w Afganistanie, a trzymanie diety zasługiwało na order uznania. Tę właśnie „papkę” serwuje cała masa ludzi i oczekuje w zamian owacji na stojąco. Usiłuje się też przekonywać wszystkich niebędących fit , że trening i dieta to sens życia – bez tego, jego jakość jest nijaka.

Pozytywnym zjawiskiem jest oczywiście dawanie innym dobrego przykładu – niekiedy nawet bycie wzorem. Dyscyplina, sumienność, systematyczność – to faktycznie godne uznania cechy, ale nie czynią one z nikogo boga. To jest styl życia – coś, co charakteryzuje ludzi bardzo zaangażowanych w swoje pasje i to jest logiczne. Kolejno, jeśli już tym prawdziwie żyjemy, to robimy chyba DLA SIEBIE, a nie dla atencji i podziwu tłumów? Poza tym – za co niby ten podziw? Że zmęczymy się podczas aktywności i postoimy trochę przy garach? Bez żartów…

            Oczywiście kwestie żywieniowo – treningowe, to tylko początek. Kolejno pojawia się cała gama internetowych wpisów, a co za tym idzie – najróżniejszych zdjęć i filmów. Nie da się ukryć, że bardzo wielu ludzi pokazuje dużo – czy to w kwestii swojego ciała, czy życia codziennego. Ciężko nie zauważyć, że granica tego, co jest pokazywane, przesuwa się bardzo szybko coraz dalej. Generalnie mamy wolny kraj i niech każdy robi, co uważa. Jeśli jednak pokazujesz wszystko (tudzież „wszystko i nic”), to też licz się ze wszystkim – łącznie  z negatywnym odbiorem.

Nikt nie ma prawa nas obrażać, a szacunek powinien być postawą relacji międzyludzkich. Wiemy jednak, że – niestety- tak to nie działa. Czegokolwiek i gdziekolwiek byśmy nie robili, zawsze znajdą się ci, którzy to pochwalą, skrytykują lub pozostaną kompletnie obojętni. Właśnie z tymi krytykującymi wielu ma bardzo duży problem.

Zostawmy temat perfidnych, pełnych nienawiści hejterów, bo to jest wręcz choroba cywilizacyjna i temat zasługujący na odrębną publikację. Są jednak jeszcze ludzie, którzy potrafią w sposób kulturalny i normalny wyrazić swoje negatywne zdanie. Niestety – nie każdy umie to przyjąć z pokorą i dystansem. Pokazując półnagie ciała, wyuzdane pozy, tudzież treści niejako ociekające narcyzmem musimy liczyć się z tym, że – o ile dla nas, to normalne – dla kogoś może stać w kompletnej sprzeczności z jego wartościami. Nie każdy krytykant, to ten pełen jadu hejter. Jeśli jedna pani w swoich social mediach pozuje w seksownej bieliźnie z wypiętą pupą (robiąc przy tym jeszcze niejednokrotnie lokowanie produktu), to inna pani ma prawo uznać to za wulgarne, czy nawet płytkie – nie musi być od razu otyłą, brzydką zazdrośnicą. Pamiętajmy o tym, że dla każdego istnieją inne granice dobrego smaku, przyzwoitości, czy „chwytów reklamowych”.

Jeśli robi się coś w zgodzie ze sobą i własnymi przekonaniami, to nieprzychylne opinie nie powinny nas obruszać, a jednak często powodują wręcz internetowe wojny na słowa. Jeśli nie przyjmujemy do siebie tego, że komuś możemy się nie podobać, to – przykro mi – ale Internet jest ostatnim dla nas miejscem. Pojemniki z jedzeniem, trening i zgrabna sylwetka, to nie są ani żadne cuda, ani wartości zasługujące na poklask.

Co druga osoba, która coś ćwiczy, to teraz wielki sportowiec! Istna profanacja tego miana, a jednak bez skrupułów większość tak się właśnie tytułuje. Zapomina się jednak, że tych prawdziwych sportowców, na pierwszym miejscu wyróżnia POKORA. Szukając jej w tej fitnessowej społeczności – znajdziemy, ale  w zdecydowanej mniejszości przypadków.

            Na opinię o branży, pracujemy wszyscy. Nie wszyscy musimy być od razu wybornymi specjalistami, czy mądrymi głowami. Jeśli jednak wychodzimy do świata z czymś, co ponoć jest naszą wielką pasją, to liczmy się z tym, że ten świat nie musi tej pasji ani rozumieć, ani widzieć w nas wyjątkowych postaci. Jest naprawdę ogrom ludzi nietrenujących, nietrzymających diety i nieposiadających cudownej sylwetki, a mimo tego prowadzących cudowne i w pełni wartościowe życie. Tak, może niektórym ciężko w to uwierzyć, ale tak się da! S

koro większość z nas gromko krzyczy o promowaniu zdrowego stylu życia, to nie wpędzajmy innych w chorą presję wyglądania i nie próbujmy wmawiać nikomu swojej domniemanej wyjątkowości… Sami dajmy od siebie coś więcej, niż przerośnięte ego. Festiwal próżności rozkręca się w najlepsze, podczas gdy nasza branża powinna charakteryzować się dobrą energią, zdrowym podejściem i tą właśnie zapomnianą pokorą. Zdrowa pewność siebie idąca w parze z dystansem jest ogromną zaletą. Dajmy więc temu wzór, zamiast tysięcy powodów do kpin i tej jakże niechcianej krytyki. Jeśli pragniemy jedynie uwagi, to zaakceptujmy fakt, że ta uwaga – kiedy się pojawi – nie zawsze musi być dla nas przychylna.

Ot, tylko tyle i aż tyle.

Redaktor
Adrianna Kalisz

Polecamy również:

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Powiązane posty

Cukrowe fakty i mity w pigułce

Czas czytania: 2 min Przez lata wokół cukru powstało wiele mitów. Niektóre wzięły się z plotek, inne z badań, których wyniki już dawno są nieaktualne, a jeszcze inne powstały

Jak po prostu zacząć ćwiczyć?

Czas czytania: 3 min Temat „jak zacząć ćwiczyć” to jeden z najpopularniejszych tematów na wielu blogach sportowych. Zachodzą w głowę nie tylko klienci, ale też specjaliści – jak zmotywować,

Jak zmieniać nawyki krok po kroku?

Czas czytania: 2 min Znamy wszyscy ten schemat: nic się nie dzieje, jemy źle, nie trenujemy, a potem nagle pojawia się jakiś bodziec, motywacja… I chcemy zmieniać wszystko, jeść