Adrianna Kalisz jakiej nie znacie

128129570_447484716244971_6096199507754752667_n
Czas czytania: 5 min

Inspiruje wiele kobiet swoją naturalnością i podejściem do życia. Nigdy nie chciała robić kariery na instagramie, ale promowanie przez nią dobrych wartości znalazło uznanie tysięcy osób. W jaki sposób zaczęła się jej przygoda z trenowaniem podopiecznych? Jak ocenia branżę fitness oraz jakie wartości chce przekazać światu? A najważniejsze… Jaka jest Adrianna Kalisz, jakiej nie znacie?

Ada, kiedy zaczęła się twoja przygoda ze sportem i treningiem?

Tak naprawdę, jak byłam dzieckiem. W moim domu zawsze były sportowe wzorce. Od wczesnych lat zaczęła się moja przygoda z tańcem. Z biegiem lat – kiedy byłam nastolatką- pojawił się fitness. Moja nauczycielka tańca była na tamten czas instruktorem fitness z kilkunastoletnim warsztatem pracy– dla mnie prawdziwym mentorem. Uczęszczając do niej na zajęcia byłam już tak naprawdę uczona pod zawód. Ona odkryła we mnie potencjał i nauczyła wszystkiego – starej, dobrej szkoły fitness’u. W wieku 15. lat prowadziłam już swoje pierwsze zajęcia. Poza tym zawsze uczestniczyłam w zajęciach sportowych w szkole, czy na basenie. Szeroko pojęta aktywność wypełniała każdy mój dzień i tak jest przez całe życie.

 W którym momencie postanowiłaś, że chcesz zostać trenerem personalnym?

Od czasów nastoletnich – kiedy już stawiałam pierwsze kroki jako instruktor fitness, czułam że mam podejście do ludzi – potrafię i lubię uczyć oraz że sprawia mi to przede wszystkim przyjemność. Z biegiem lat, kiedy mieszkałam już i pracowałam w Warszawie cieszyłam się – jako instruktor – dużą sympatią i miałam na zajęciach piękną frekwencję. Ludzi zaczęli interesować się treningami personalnymi, a branża przeżywała swój prawdziwy rozkwit, co de facto popchnęło mnie do rozszerzenia swojej zawodowej działalności  i to była dobra decyzja.

Jesteś bardzo autentyczna w tym co robisz, bez ubierania w słowa mówisz co myślisz… jak widzisz aktualnie branżę fitness?

Branża fitness jest jedną z tych, które na przestrzeni ostatnich lat zaliczyły największy rozkwit. Poszliśmy naprawdę do przodu pod każdym kątem, a sama aktywność fizyczna- trenowanie (pod różną postacią) stało się wręcz modne. Świadomość ludzi – że to, co robimy jest m.in. dla zdrowia- jest coraz większa i to jest piękne. Mamy też coraz więcej znakomitych specjalistów i szkoleniowców.  To jest ta strona, która bardzo mnie cieszy i jest dorodnym owocem wspomnianego rozwoju.

Niestety jest też druga strona. Świat kulturystyki i fitnessu stał się swoiście modny – tym samym modna stała się też chociażby praca w naszej branży. Czasem wydaję mi się, że co druga osoba, to trener personalny, czy dietetyk. I może nie byłoby w tym nic złego – bo każdy znajdzie dla siebie miejsce i swoją grupę docelową- jednakże ten „trend” spowodował jednoczesnie taką bylejakość. Samozwańczy fachowcy i sportowcy na każdym kroku, przez co coraz częściej nie traktuje się nas poważnie, a wręcz lekceważąco. Teraz nie musisz mieć nawet papierów, bo Instagramowy nick z frazą „fit” załatwia sprawę… to jest po prostu słabe.

Czy podobnie jak ja masz wrażenie, że kobiety gonią za niedoścignionymi ideałami? Że brakuje w tym wszystkim wartości?

Byłabym hipokrytką mówiąc, że sama za nimi nie gonię. Nieraz już przez tę gonitwę bardzo się zatraciłam i ciągle szukam złotego środka. Nie zmienia to jednak faktu, że żyjemy w świecie (nie tylko w branży), gdzie wyższe wartości umarły. W świecie, gdzie na piedestale stoi to, jak wyglądasz, czym jeździsz i ilu folołersów masz na insta. Gdzie ciągle najlepiej sprzedaje się goła du*a i wyidealizowane obrazki. Ja tego nijak nie oceniam, ale fakty są faktami.
Stricte jako kobieta, sama mam masę kompleksów i mimo, iż w teorii ideałów nie ma, to sama gdzieś tam ciągle do tego dążę i nie ukrywam, że przysłowiowa forma jest ważna dla mojego samopoczucia psychicznego i samoakceptacji. Jednakże od zawsze – na zawsze będę orędowniczką tego, że wyższe wartości i zasady moralne są ponad wszystko. Piękne „opakowanie” i wyidealizowana codzienność  na pokaz – kiedy w głowie hula wiatr, a serca brak – to największa bieda.
 BYĆ PONAD MIEĆ! – co obecnie mało kto rozumie.

Jak poradziłaś sobie podczas pandemii? Wiem, że robiłaś treningi ale nagle zabrali Ci to co kochałaś…

Nie poradziłam. Kwestia przeorganizowania sobie pracy, to jedno, ale kwestia psychiki, to drugie. Ja od 10ciu lat, w domu tylko śpię, piorę i gotuję. Jestem pracoholiczką, dużo trenuję – od zawsze non stop coś robię, biegam z zajęć na zajęcia i kocham tryb życia na najwyższych obrotach. Zawsze mówiłam, ze zwolnię dopiero, jak umrę. Doskonale rozumiem, że sytuacja pandemiczna dała w kość tak naprawdę każdemu i wszyscy musieli się z tym oswoić. Na mnie odbiło się to bardzo negatywnie. Pieniądze są w życiu bardzo potrzebne, ale nie są najważniejsze. Komfort psychiczny i wolność są dla mnie ponad wszystko, a to zostało mi odebrane i odbija się na mnie bardzo dotkliwie cały czas.

Gdybyś mogła przekazać światu trochę wartości, co byś im powiedziała?

Świat ( w większości) nie chce słuchać takich, jak ja. Nuda i niepotrzebne biadolenie. Jeśli jednak mam przyjemność odpowiedzieć na to pytanie i ktoś to przeczyta, to przekazałabym innym na pierwszym miejscu, że szacunek do innych i do siebie samego naprawdę nie boli. Że przyszły Fejm, lajki i folołersi są tak naprawdę niczym, bo jeśli na tym gruncie budujesz swój swiat (i siebie), a jutro wyłączą globalnie internet – to nie masz nic i nic nie ma z Ciebie.
Kolejno, żeby nie nadużywać słowa ‘autorytet’ i zanim obdarujemy nim połowę celebrytów w sieci, to rozejrzyjmy się wkoło, czy czasem wśród naszych najbliższych nie ma tego właściwego.
Nie bójcie się też być prawdziwi i mówić prawdy, bo ona zawsze się obroni. Fałsz i hipokryzja, to domena dzisiejszych czasów, ale każdy z nas ma wybór. Ja stawiam na autentyczność, prawdę, otwarty umysł, dobre serce i pokorę – polecam.

 Mam wrażenie, że ostatnio mało się mówi o zaburzeniach odżywiania…. Czy Twoim zdaniem zniknęły czy zostały odłożone na plan dalszy?

Mało się mówi, bo mało kto chce otwarcie o tym mówić. To są tematy z działki „niewygodne”, a dla wielu osób wiążą się wręcz z traumą i zwyczajnie nie potrafią o tym opowiadać. Osobiście przerobiłam temat zaburzeń mając kilka lat temu pierwsze stadium anoreksji i mimo, że z tego w porę wyszłam to wiem, że (na pewnym poziomie) zaburzenia odżywiania towarzyszą mi cały czas i przynajmniej w minimalnym stopniu (z tyłu głowy) będą do końca życia. Też mam przyjemniejsze tematy do rozmów, ale tego nigdy nie unikam i otwarcie opowiadam swoją historię oraz przyznaję się do wielu rzeczy. Powinno się o tym mówić jak najwięcej.

Cały czas podkreślasz, że nie jesteś influancerką…. Jak oceniasz fit celebrytów?

Przede wszystkim nie jestem nikim, kto miałby prawo kogokolwiek oceniać.
Nie lubię też słowa influencer – i owszem. Na pewno w ów kanon się nie wpisuję.
Odpowiadając jednak na zadane pytanie, ale nie oceniając  – ja jestem fanką autentyczności, skromności i mądrego wykorzystywania swojej „pozycji’. Bardzo imponuje mi, kiedy zasięgowe osoby nie boją się zabrać głosu w ważnych sprawach – kiedy ważniejsze od lajków są da nich jakie zasady. Tym ludziom kibicuję i cieszę się, kiedy wykorzystują tę swoją „celebryckosc” w dobry sposób, a jednocześnie na tym zarabiają. Pozostali mnie zwyczajnie nie interesują – nie obserwuję ich działalności  i nie koncentruję na nich nijak swojej uwagi.

Gdybyś mogła coś zmienić w branży fitness… co by to było?

Tęsknie za swoimi młodzieńczymi latami, w których ta branża była taka „czysta”. Kiedy ja sama z podziwem patrzyłam na ikony fitness – kiedy nie było social mediów i takiej skrajnej bylejakości, czy lawiny wulgarności. Bardzo bym chciała, żeby większym zainteresowaniem cieszyły się treści merytoryczne, a nie tylko kult idealnego ciała i cykl opowieści, co kto zjadł na śniadanie. Oczywiście w tym nie ma nic złego! Ja po prostu – totalnie subiektywnie- oceniam dziś wiele rzeczy krytycznie, bo jestem człowiekiem, który szuka czegoś więcej. Nasza branża ma w swoich szeregach naprawdę wielu bardzo mądrych ludzi, którzy mają do przekazania ogrom wiedzy, życiowych doświadczeń, czy tych wartości, o których mówiłyśmy wcześniej – niestety, to się nie klika i nie sprzedaje. Wiedząc, że świata nie zmienię, to nawet nie próbuję. Konsekwentnie robię swoje i również w swojej kreacji branży pozostaję.

Dziękuję Ada. Mam nadzieję, że Twoje wartości i komunikat dotrą do świata.
Ilona Wilk

Polecamy także:

W każdej chwili możesz zmienić swoje życie – wywiad z Patrykiem Jankowskim, twórcą PROJEKT SUKCES

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Powiązane posty

Pancakes twarogowe o smaku waniliowym (10szt)

Czas czytania: < 1 min Kto nie lubi placków niech pierwszy rzuci kamieniem. Często na samo usłyszenie słowa pancakes leci nam ślinka. Jak zrobić pancakes twarogowe? Zapraszamy do zapoznania się

A gdyby tak trochę pokory…

Czas czytania: 3 min Zdawać by się mogło, że nie jest niczym dziwnym, iż człowiek ze swej natury lubi być chwalony, doceniany i podziwiany. Bez względu na branżę, w

Udręka to niesłychana, kiedy bolą nas kolana…

Czas czytania: 4 min Ileż to razy w przypadku sportowców, osób aktywnych, czy nawet niespecjalnie usportowionych ludzi można usłyszeć: bolą mnie kolana. Staw kolanowy w ludzkim organizmie jest niewątpliwie