Efekty mają być na wczoraj!

img
Czas czytania: 3 min

Nie robisz nic przez całe życie, nie dbasz o siebie od wielu lat i również przez wiele lat zgromadziłeś sporą nadwagę i zaniedbałeś zdrowie. Nagle pada ambitna decyzja: bierzesz się za siebie! Dieta, trening, zmiana nawyków na lepsze. Mija dzień, dwa – minął już tydzień!, a efektów nie ma… Znajome? Myślę, że niejedna osoba czytająca w tej chwili ten tekst albo może odnieść to do siebie albo zna kogoś, kto miał/ ma takie właśnie podejście.

Przytoczę na początek anegdotę (choć nie wiem, czy to zabawne, czy bardziej zatrważające) z własnego – zawodowego doświadczenia. Kilka lat temu – pierwszy dzień po świętach Bożego Narodzenia – przyszła do mnie po moich zajęciach fitness kobieta, która mówi do mnie tak:
 „Proszę pani, jest taka sprawa! Za kilka dni jest Sylwester. Ja w wakacje kupiłam na wyprzedaży cudną kieckę – specjalnie mniejszą, żeby mieć motywację do odchudzania. No miałam zacząć od września, ale wie pani, jak to jest…no i mam te kilka dni, potrzebuję schudnąć minimum 2 rozmiary. Słyszałam, że jest pani najlepsza, więc na 100% mi pani pomoże!”.
Nie będę przytaczała Wam tutaj całej naszej wymiany zdań, ale kiedy zorientowałam się, że owa kobieta jest śmiertelnie poważna i naprawdę myśli, że przyszła do Jezusa Chrystusa treningu, to…nie ukrywam – wprawiła mnie w osłupienie. Można myśleć, że zmyślam, czy wyolbrzymiam, ale śmiem mieć pewność, że gdybyśmy tak zebrali historie od np. 1000 trenerów/ instruktorów, to powstała była naprawdę zacna tragifarsa.

Oczekiwania – to pierwsze, co bardzo ludzi gubi. Nie dlatego, że w oczekiwaniach jest coś złego, ale dlatego, że – w większości- oczekują od każdego, tylko nie od siebie. A nawet jeśli jest ten przebłysk odnośnie własnych starań, to efekt ów starań ma być na już!
Każdy z nas chciałby być milionerem po chwili pracy, profesorem po chwili nauki, czy właśnie uzyskiwać wymarzone efekty pod kątem wyglądu/ zdrowia po chwili starań – może w bajkach, ale nie w realnym życiu.
Jest takie mądre zdanie, które mówi, że : Motywacja jest tym, co pozwala Ci zacząć, a nawyk jest tym, co pozwala Ci wytrwać! I tu często rodzi się problem, bowiem – o ile motywacja jeszcze przychodzi, to do wyrobienia nawyku nie każdy potrafi dotrwać.

Dużo się mówi i pisze o tym, jak REALNIE wygląda proces kształtowania sylwetki, poprawy zdrowia i kondycji fizycznej. Nikt tego nie ukrywa i przede wszystkim NIKT nie dokonuje spektakularnych zmian na już. Mimo lat nauki, doświadczeń i dzielenia się wiedzą oraz praktyką – wciąż często panuje przeświadczenie, że „na pewno da się na wczoraj!”. Ludzie podchodzą do tematu z taką trochę dziecięcą fantazją i wychodzą z założenia, że skoro oni – oni! już się za siebie wzięli, no to halo… efekty przybywajcie tu i teraz!

Zwróćmy uwagę, że niejednokrotnie – jak pisałam na wstępie – balast w postaci nadwagi gromadzimy latami. Że również latami trujemy niejako swój organizm śmieciowym jedzeniem i niszczymy brakiem ruchu i dbałości.  W pewnym momencie następuje przebudzenie i jak obrażone, małe dzieci po tygodniu (czy nawet miesiącu) bez większych efektów rzucamy to z wielkim fochem i często twierdzimy, że „ci wszyscy specjaliści i ich metody, to jakaś ściema!”. Nie raz, nie dwa zdarza się, że podważa się kompetencje i wiedzę dietetyka, czy trenera, bo…bo nie zrobił z nas w moment Miss Universe, czy Mister Olimpia! Hańba i nieporozumienie!

Cierpliwość, pokora, sumienna praca i czas. Tylko tyle i aż! tyle. „Na już”, to możemy ewentualnie klasnąć w ręce, żeby dodać sobie otuchy 🙂
Każdy cel, który sobie wyznaczamy (bez względu na sferę życia) – wymaga poświęcenia i włożenia w niego nakładu pracy. U jednych będzie on mniejszy, u innych większy. Droga też może być różna. Nie ma jednak nic za darmo i nic na już – zwłaszcza, kiedy zaniedbywaliśmy siebie (czy cokolwiek/ kogokolwiek) przez długi czas.

Budowanie sylwetki, budowanie relacji, budowanie pozycji zawodowej, budowanie domu, czy autostrady – to nigdy nie jest na już. Samo słowo „budowanie”, to PROCES i właśnie ów proces trzeba polubić, albo – przede wszystkim – zaakceptować. Poza tym każda zmiana na lepsze – ku komfortowi psychicznemu, czy fizycznemu – jest w 100% warta tego, aby poświęcić czas, siły i energię. Czasem te wszystkie wzniosłe hasła motywacyjne, to faktycznie bełkot, który dobrze się sprzedaje – uwierzcie, że mnie samą to często irytuje 🙂 Ale poza tym bełkotem jest jedna, niepodważalna zasada: chcesz coś osiągnąć – to na to pracujesz. Jeśli przerasta Cię poświęcenie czasu (bo jego właśnie osiągniecie celu wymaga), to lepiej uniknąć frustracji, znaleźć inne zajecie i nie winić całego świata, że nic nie przychodzi na już.

Nie odkryję Ameryki – pisząc, że cele osiągają tylko zdyscyplinowani, wytrwali i ci, którzy wiedzą PO CO TO ROBIĄ. Znacie takich ludzi, więc zapytajcie ich, od kogo oczekiwali najwięcej i ile czasu poświecili na to, co mają – bez względu na to, czy to wygląd, dom, firma, czy piękny ogród… 🙂

Jeżeli dobrnęliście do tego momentu i czujecie, że to chociaż trochę o Was, to pozostaje mi życzyć tylko powodzenia, wytrwałości i mądrości, ale przede wszystkim sporej dozy realizmu i świadomości, aby w pierwszej kolejności wymagać od siebie.
Inni – jeśli mogą Wam ewentualnie pomoc, to tylko wartość dodana do finalnego sukcesu.

Redaktor
Adrianna Kalisz

Polecamy także:

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Powiązane posty

Nastaw się trochę lepiej!

Czas czytania: 2 min Pomieszanie z poplątaniem, to chyba najlepsze słowa opisujące polski klimat i tutejszą pogodę. Sezon jesienno – zimowy, jak zawsze pokazuje nam, że niczego nie możemy