Poszliśmy w dobrym kierunku

depositphotos_45988889-stock-photo-together-we-can-achieve-more
Czas czytania: 3 min

            Powszechnie wiadomo, że niemal każdy sport łączy się nieodzownie z konkurencją i rywalizacją. Sporty sylwetkowe w niczym temu nie odbiegają. Dopóki mówi się o tym w kontekście zdrowej rywalizacji i napędzaniem do działania by móc realnie mierzyć się z konkurencją – wszystko jest w porządku. Problem zaczyna się, kiedy rodzi to wzajemną niechęć, wrogość i skłania ku działaniom na szkodę rywali (często dosłownie).

            Niejednokrotnie zdarzało się obserwować i opisywać zachowania dalekie od zdrowej rywalizacji. Brak wzajemnego szacunku zawodników do siebie, podważanie wzajemnie swoich osiągnieć – jakoby były np. nieuczciwie zwyciężone, czy też kopanie pod sobą przysłowiowych dołków, gdzie tylko się dało. Bywały też branżowe konflikty, które gromadziły po swoich stronach „obozy poparcia”, co w konsekwencji potrafiło rodzić wojny podjazdowe większych już grup, a nie jednostek. W dobie Internetu, gdzie pokazuje się niemal wszystko na każdym kroku, było to dodatkowo piętrzone i widoczne. Zasady gry fair play, jakby gdzieś przepadły. Backstage zawodów niejednokrotnie bywał polem konfliktów i negatywnych, wrogich wręcz zachowań, które komentowane były nie tylko przez samych zawodników, ale także osoby postronne.

            Od pewnego czasu zdaje się obserwować przeciwny nurt. Taki powiew dobrej nadziei, że potrafimy być sprawiedliwi, uczciwi i ludzcy. Zjawisko, jakby wiele osób zaczęło budzić się z jakiegoś hejterskiego amoku i odkrywać w sobie normalność. Widać po prostu więcej ludzi w ludziach, co dla branży fitness jest naprawdę ogromnym komplementem. Ostatni – bardzo trudny czas, w którym niejedne zawody zostawały odwoływane – pokazuje duże zjednoczenie się zawodników. Zdrowa rywalizacja, wzajemne wsparcie, szacunek do przeciwnika – zarówno na scenie, jak i POZA NIĄ (co jest tu kluczowe). W Internecie jakby mniej jadu, wytykania błędów i doszukiwania się sensacji. Widać wsparcie, wzajemne dopingowanie się i sportową jedność. Zawiązuje się naprawdę wiele przyjaźni i niejednokrotnie w social mediach możemy obserwować, jak emocjonalnie zawodnicy przeżywają niegdyś starty przyjaciół bardziej, niż swoje.  Masa pozytywnych słów, relacji
– ogrom niewymuszonego wsparcia, a kolejno szczerych gratulacji. Mimo tego ogromu, na pewno nie czuło się przesytu, czy przesady. Wręcz przeciwnie. W końcu zajaśniało wielkim pozytywem: ci ludzie naprawdę się wspierają! Nie wszyscy się uwielbiają, pochodzą z różnych (zaciekle rywalizujących) klubów, ale i tak potrafią oddać sobie wzajemny szacunek. Wśród zawodniczek, które częściej niż zawodnicy potrafią czynić sobie po złości złe uczynki – również częściej widoczna jest współpraca drużynowa. Wzajemna pomoc przy fryzurach, makijażach, czy brązowieniu ciała, to miła odmiana od „nieumyślnego” oblewania wodą, czy chowania komuś startowych szpilek. Oczywiście nie jest to jakaś stuprocentowa przemiana mentalności, ale sam fakt dominacji tych pozytywnych zachowań jest wart uwagi. To ujmuje i daje dobrą wiarę.

            Coraz częściej mamy także do czynienia z sytuacjami, kiedy to trenerzy- będący zawodnikami i ich podopieczni – zawodnicy, biorą udział w jednych zawodach. Trenerzy przeżywający bardziej ich starty, niż własne także pokazują piękną stronę tego sportu oraz idee słów „sport drużynowy”. Mimo tego, że każdy zawodnik jest na scenie samodzielnie walczącą o wygraną jednostką, to na cały cykl przygotowań składa się zdecydowanie zespół – ludzie, którzy w jakimkolwiek stopniu przyczyniają się do pomocy. W chwili, kiedy tworzy się świetny duet z trenerem (dla którego można być potencjalną konkurencją) świadczy tylko o tym, jak wielu jest jeszcze pasjonatów i specjalistów tej dyscypliny, mających prawdziwy charakter.

            Sportowcem jest się 24/7 albo nie jest się nim wcale. I nie chodzi tu o zdrowy tryb życia, czy książkowe jedzenie. Chodzi o prezentowaną postawę – wobec rywali, wobec kibiców, wobec całego otoczenia. Wartości takie jak honor, szacunek, czy pokora mają towarzyszyć zawsze – nie tylko, kiedy trwa rozgrywka. Wspaniale jest cieszyć się sukcesami RAZEM – razem wzruszać, kiedy na międzynarodowych zawodach grają Mazurka Dąbrowskiego i tak naprawdę razem zwyciężać, bowiem zwyciężają ci, którzy są wzorem i wsparciem, a nie pierwszymi do podstawiania nóg. Idźmy zatem dalej w tę stronę, bo dzięki temu tworzy się naprawdę piękną historię!

Polecamy także:

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Powiązane posty

Trening podczas miesiączki

Czas czytania: 2 min Tytułowy wątek rozważany jest bardzo często – zwłaszcza przez kobiety, które są na początku swojej przygody z treningami. Czy można trenować podczas miesiączki? Nie ma