Trener, który został kurierem?

Pomimo tego, że w branży fitness otworzyło się już około 2000 obiektów licząc tutaj siłownie, kluby fitness i szkoły tańca to jednak niewątpliwie jest to bardzo duży kryzys na rynku. Wielu trenerów straciło jedyne źródło dochodu.
Czas czytania: 3 min

Pomimo tego, że w branży fitness otworzyło się już około 2000 obiektów licząc tutaj siłownie, kluby fitness i szkoły tańca to jednak niewątpliwie jest to bardzo duży kryzys na rynku. Wielu trenerów straciło jedyne źródło dochodu.

Przez 10 lat pracowałam jako instruktor fitness oraz trener personalny. Zainwestowałam w siebie bardzo dużo pieniędzy. Niezliczona ilość szkoleń, kursów z zakresu prowadzenia zajęć grupowych, indywidualnych, kwestii żywieniowych, psychologii i rozwoju osobistego. Wszystko po to by móc jak najlepiej obsługiwać swoich klientów i móc w pełni im pomagać. Komputery, internet nigdy nie były moją mocną stroną ponieważ lubię przebywać na żywo z ludźmi, budować relację i czuć pozytywną energię, którą mi dają ich najmniejsze sukcesy. Sama jestem sobie winna ponieważ gdybym budowała swoją społeczność w sieci to łatwiej teraz było by mi przetrwać na rynku trenerów. Mogłabym prowadzić zajęcia online, ale nie czuję tego dlatego zdecydowałam się wrócić do pracy w korporacji ponieważ z czegoś muszę się utrzymać. Moja siłownia jest zamknięta z małymi przerwami od 10 miesięcy. Kiedy się otworzyła to zanim grupa zdążyła się dobrze skompletować siłownie znowu zostały zamknięte.
Stwierdziłam, że nie mogę dłużej czekać. Pracuję w dziale sprzedaży i choć pieniądze są często lepsze niż w pracy instruktora wliczając prowizje to jednak nie mam tak dużej przyjemności z niej.

Mówi nam jedna z trenerek i instruktorek z Warszawy.

Od kilku lat pracowałem jako trener personalny. Wcześniej przez półtora roku pracowałem w recepcji w połączeniu ze sprzedażą za co miałem dodatkowe pieniądze. Zarabiałem od 3500zł w górę mając zazwyczaj jeden weekend w miesiącu pracujący. Po zamknięciu klubów liczyłem na to, że sytuacja niedługo się ustabilizuje jednak po kolejnych konferencjach zrozumiałem, że tak nie będzie. Zatrudniłem się z dnia na dzień w firmie kurierskiej aby nie wypalić się ze wszystkich oszczędności i mieć pieniądze na bieżące rachunki. Zarobki są niezłe jednak w tej pracy raz mogę skończyć o 15, a kolejnego dnia o 21. To jest najgorsze, że nie mogę sobie niczego zaplanować tak jak wcześniej. Zdarza się, że przywożę paczki swoim byłym klientom. Są lekko zdziwieni i pytają się kiedy wrócimy do treningów, wtedy mówię, że jak sytuacja będzie już całkowicie stabilna.

Przez jakiś czas próbowałem prowadzić treningi personalne na innych otwartych siłowniach jednak korzystanie z nich na takich warunkach jakie są obecnie stwarzało dyskomfort dla klientów, inni nie chcieli dojeżdżać, a część się bała zarażeniem i woleli zostać w domu gdyż prowadzą swoje firmy i nie mogą sobie pozwolić na przestoje.

To była taka ruletka. Może zarobię w tym miesiącu na opłaty, a może nie. Ciężko się pracuje w takich warunkach i postanowiłem na jakiś czas zmienić pracę choć decyzja nie była taka łatwa.

Tak opisuje swoją sytuację trener z Wrocławia.

Przeprowadzona ankieta na grupie około 300 trenerów personalnych w 2019 roku pokazała, że większość trenerów nie przekracza progu 3.500zł zarobku miesięcznie. Kilka procent deklarowało zarobki 3.500zł-10.000zł, a już tylko nieliczna grupa potrafiła wzbić się powyżej 10.000zł

Spójrzmy, że trener, który prowadzi własne niewielkie studio treningu personalnego gdzie czynsz jest na poziomie 2.000zł doliczając do tego opłaty takie jak ZUS 1.500zł, ubezpieczenie około 250zł oraz media 250zł aby zarobić 3.500zł musi mieć obrót miesięczny na poziomie 7.500zł.
To mocno uproszczony rachunek, ale pokazuje, że należy wykonać około 100 godzin treningów personalnych w miesiącu.

Mniejsze koszty ponoszą trenerzy, którzy są na tzw. ryczałcie w siłowni i płacą miesięcznie około 500zł za możliwość trenowania na niej z podopiecznymi. Takie rozwiązanie jest dobre jednak w obecnej sytuacji kiedy taka siłownia jest zamknięta mamy związane ręce.

Chcemy szukać pozytywnych stron każdej sytuacji natomiast musimy patrzeć realnie na to co nas otacza. Miejmy świadomość tego, że branża właśnie się mocno przeobraża szturmując świat online, a ludzie chcąc nie chcąc tracą nawyki treningowe obniżając do minimum swoją aktywność fizyczną. Branża fitness musi o tym przypominać w każdy możliwy sposób gdyż w naszym społeczeństwie cały czas mamy niską świadomość jak ważną rolę w życiu człowieka pełni aktywność fizyczna i sport.


Przeczytaj również:

Artur Cichecki

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Powiązane posty

A gdyby tak trochę pokory…

Czas czytania: 3 min Zdawać by się mogło, że nie jest niczym dziwnym, iż człowiek ze swej natury lubi być chwalony, doceniany i podziwiany. Bez względu na branżę, w

Udręka to niesłychana, kiedy bolą nas kolana…

Czas czytania: 4 min Ileż to razy w przypadku sportowców, osób aktywnych, czy nawet niespecjalnie usportowionych ludzi można usłyszeć: bolą mnie kolana. Staw kolanowy w ludzkim organizmie jest niewątpliwie

Głowa to podstawa!

Czas czytania: 3 min Kiedy trenujemy, czynnie uprawiamy sport i po prostu dbamy o swój wygląd i muskulaturę, często martwimy się o przysłowiowe spadki mięśniowe, kontuzje, czy ewentualnie serce.