Trenerka Mam i #bodypositive. Bądź sobą – to właśnie mówi nam nasza Ekspertka, Małgorzata Popiel

Screenshot_20210325-145901_Instagram
Czas czytania: 5 min

Piękna, świadoma siebie i z ogromną wiedzą. Instruktorka fitness, trenerka personalna. O sobie mówi – trenerka mam. Pomaga młodym mamom przejść przez proces powrotu do formy, ale w sposób bezpieczny, zdrowy i świadomy. Uczy, jak patrzeć na siebie w nowy sposób – zgodnie z filozofią #bodypositive. Dlaczego nie jesteśmy pewni siebie, dlaczego nie doceniamy swojego piękna… Gosia jest osobą, która tego nas właśnie uczy. Powitajmy naszą nową Ekspertkę – Małgorzatę Popiel.

MEGAFORMA (MF): Gosiu, zajmujesz się fitnessem od wielu lat. Co było pierwsze – trening personalny czy zajęcia grupowe?

MAŁGORZATA POPIEL (MP): Zaczęłam swoją przygodę od zajęć grupowych, po dwóch latach dołączyłam treningi personalne.

MF: Skąd pomysł na specjalizację, którą obrałaś – aktywna mama?

MP: Wszystko zaczęło się w momencie, gdy zaszłam w pierwszą ciążę, więc 4 lata temu. Chciałam pozostać aktywna, więc zaczęłam czytać o treningach w ciąży i później po porodzie. Okazało się, że temat wchłonął mnie na dobre. Zaczęłam dociekać skąd się biorą różnice w podejściu do treningu mam, jednocześnie testując skuteczność na sobie. Pojawiły się u mnie również “komplikacje” jak rozejście mięśnia prostego brzucha, blizna po cesarskim cięciu. Chęć “naprawienia się” doprowadziła mnie do tego miejsca, w którym obecnie jestem.

MF: Co wolisz, zajęcia grupowe czy treningi personalne? Jakie są różnice dla prowadzącego i na ile wiedza zdobyta na jednym polu przydaje Ci się na drugim?

MP: Jeszcze rok temu chyba nie umiałabym jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Teraz obiema rękami podpisuję się pod treningiem personalnym. Super jest spotkać się w grupie na sali i uważam, że to bardzo wartościowe spotkania, szczególnie dla młodych mam. Jednak podczas treningu personalnego jesteśmy w stanie wypracować lepsze i szybsze efekty. Główna różnica jest dla mnie taka, że na zajęciach grupowych mogę korzystać przede wszystkim z ćwiczeń, które nikomu nie zaszkodzą. Jeżeli pojawia się konkretny problem, który chcemy zwalczyć, to ćwiczenia muszą być dopasowane indywidualnie. Przy kilku czy kilkudziesięciu osobach w grupie jest to niemożliwe. Wiedza, którą zdobywam w zakresie treningu grupowego płynnie przenika do treningu personalnego i odwrotnie. Często prowadząc zajęcia grupowe np. trening obwodowy daję namiastkę treningu indywidualnego, a w treningu personalnym, zdarza się, że zrobię fragment do muzyki.

MF: Kogo łatwiej prowadzić jako klienta – kobiety czy mężczyzn? I dlaczego tak!

MP: Hmm… to chyba zależy. Osobiście pracuję tylko z kobietami, bo łatwiej mi wyczuć ich potrzeby. No i fajnie też pogadać pomiędzy seriami o luźnych babskich sprawach;)

MF: Wiele osób załamuje się z powodu kwarantanny, mówi, że nie ma innej możliwości, tylko zmienić branżę… Jak Ty to widzisz? Czy kwarantanna coś nam dała, a jeśli tak – to co?

MP: Pod kątem zawodowym, dla mnie to jeden z lepszych okresów. Działam obecnie hybrydowo, trochę on-line, a trochę na żywo. Mam wspaniałe klientki, którym taki system bardzo odpowiada. Trenujemy głównie w domu, ale są również amatorki treningu w plenerze. Co nam dała kwarantanna? Według mnie nauczyła nas, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Pokazała wielu osobom, że trening może się odbywać wszędzie, a nie tylko na siłowni. Że chcieć to móc. I chyba najważniejsze: nie można czekać, trzeba działać tu i teraz. 

MF: Prezentujesz dużo ciekawych treści z gatunku #bodypositive. Jak się nauczyć takiej filozofii, jak to zrobić, by patrzeć na swoją sylwetkę obiektywnie, a nie – jak to zwykle robimy (głównie kobiety) – przez pryzmat wad, które często tylko my widzimy?

MP: Chyba jest jeden sposób na nauczenie się tego. Jak najczęściej się doceniać. Nawet za najmniejsze rzeczy. Skupiać się na tym, co w sobie lubimy. Akceptacja siebie i stanu, w jakim się znajdujemy, jest jednym z kluczowych elementów w pracy nad sobą i dalszym rozwoju. Raz na jakiś czas warto zrobić coś tylko dla siebie. Kupić sobie coś ładnego do ubrania, coś w czym czujemy się atrakcyjnie. Może wyjście do kosmetyczki lub fryzjera? I najtrudniejsza kwestia: nauczyć się odpuszczać. Nie damy rady być idealną na każdej płaszczyźnie. 

MF: Kiedy patrzysz na swoje klientki, a także swoich znajomych – młode mamy, młodzi małżonkowie, może też starsi ludzie albo aktywne business woman… – jak Twoim zdaniem zmienia się postrzeganie własnego ciała przez społeczeństwo i jakie jest podejście do aktywności fizycznej? Czy ono ewoluuje na przestrzeni lat?

MP: Z moich obserwacji wynika, że nasze społeczeństwo staje się coraz bardziej świadome odnośnie korzyści wynikających z aktywności fizycznej. Coraz więcej osób chce posiadać zdrowe ciało i wie (przynajmniej w teorii), jak to osiągnąć. Bardzo mnie cieszy, kiedy zgłasza się do mnie coraz więcej kobiet ciężarnych i młodych mam, żebym im pomogła aktywnie przejść przez ten okres. Wiedzą, że w ten sposób pomogą sobie i dziecku. Co najważniejsze, zmienia się podejście lekarzy do aktywności kobiet ciężarnych. Jeszcze jakiś czas temu, często wymagano zgody od lekarza na podjęcie aktywności. Obecne badania wskazują, że należy pozostać aktywną nawet w ciąży zagrożonej. Dużo “modniejsze” są także wizyty u fizjoterapeutki uroginekologicznej po porodzie. Kobiety wiedzą, że ciąża i poród to nie przelewki. Chcą z głową wrócić do sprawności. Panie spełniające się zawodowo również mają coraz większą świadomość, że dla swojego dobra, muszą wpleść aktywność fizyczną w swój często bardzo napięty grafik, bo funkcjonują wtedy zdecydowanie lepiej. Co do osób starszych, to miałam okazję jeszcze przed pandemią regularnie prowadzić zajęcia grupowe “Senior”. Jakie one były wspaniałe! Około 95% grupy stanowiły panie. Życzę obecnym 20 latkom takiej energii i podejścia do życia. Uczestniczki same zauważały, że ćwiczenia łagodziły różne bóle, cieszyły się gdy utrudniałam ćwiczenia, czasem wręcz musiałam je stopować;) Panie były najlepszymi ambasadorkami zdrowego stylu życia, bo praktycznie każda zaraziła bakcylem kolejną osobę. 

MF: Co doradziłabyś osobie, która nie potrafi dojrzeć w swoim wyglądzie pozytywów – powinna zacząć od treningu? A może najpierw zmienić podejście? Jak można takiej osobie pokazać, że nie musi być perfekcyjna, by być piękna?

MP: Wszystko zależy od danej osoby. Idealnie by było, gdyby ta osoba miała jednocześnie spotkania np. z terapeutą, który ogarnie jej sferę psychiczną, a nam jako trenerom zostanie sfera fizyczna. Jednak gdy nie ma takiej możliwości to warto zwrócić większą uwagę na motywowanie. Moim zdaniem, kluczowe będzie tu jak najdokładniejsze określenie sytuacji wyjściowej. Poza liczbami (waga, centymetry), zdjęcia i nawet z pozoru nic nieznaczące informacje czy obecnie zadyszkę łapie na pierwszym lub drugim piętrze. Zazwyczaj osoby z zaburzonym postrzeganiem siebie, nawet jeżeli coś osiągnęły, będą sobie umniejszały. Mając zapisany czarno na białym  stan sprzed treningów i stan obecny możemy pokazać, że udało się poprawić wyniki i taki jest fakt. Z tym nie da się dyskutować. Można też spróbować podsyłać ciekawe profile czy to na FB czy IG pokazujące osoby nurtu “bodypositive”. Kiedyś dałam swojej klientce na zadanie domowe wyrzucenie z obserwowanych profile osób, które sprawiały, że czuła się gorzej. Takie oczyszczenie bardzo jej pomogło.

MF: Jak oceniasz wpływ social mediów na to, w jaki sposób żyjemy, trenujemy, ale przede wszystkim – postrzegamy własne ciało?

MP: Praktycznie każdy z nas wie, że SM pokazują tylko fragmenty z życia i to w dodatku te, które ktoś chce nam pokazać, a jednak bardzo się z tym utożsamiamy. Wszystko jest ok, dopóki cudze życie nie staje przed naszym. Gorzej jeżeli próbujemy się dostosować do “idealnego” życia osoby z ekranu. Prędzej czy później będziemy sfrustrowani, bo tamto życie będzie nieosiągalne. Lubimy się porównywać do innych. Nie bierzemy pod uwagę tego, że każdy z nas jest inny, ma inną historię. Największy wpływ SM wywierają jednak na osoby młodsze. Dorosły może mieć problem z filtrowaniem treści. Młody umysł chłonie wszystko. Przykro się czyta o danych, że coraz więcej nastolatków (i dzieci!) boryka się z depresją, zaburzeniami odżywiania… Nie tylko media są temu winne, ale uważam, że mają duży wkład. 

MF: Co, poza oczywiście rodziną, bo to wiadome, jest dla Ciebie w życiu najważniejsze?

MP:Zdrowie!

MF:  Dziękujemy Ci za rozmowę. Tego właśnie życzymy Tobie i Twojej wspaniałej Rodzinie 🙂

Polecamy także:

Paweł Kieliński – najważniejszy jest klient – MEGAFORMA

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Powiązane posty

Trening podczas miesiączki

Czas czytania: 2 min Tytułowy wątek rozważany jest bardzo często – zwłaszcza przez kobiety, które są na początku swojej przygody z treningami. Czy można trenować podczas miesiączki? Nie ma