Treningi, a fizjoterapia

321-article-1
Czas czytania: 4 min

            W świecie medycyny, w szczególności w dziedzinie ogólnie pojętego dbania o zdrowie, istnieją branże, które są całkowicie odmienne od siebie. Spójrzmy na to na przykładzie zawodu lekarza. Nawet w obrębie tak wąskiej dziedziny jak chirurgia, lekarz operujący przepukliny kręgosłupa będzie miał całkiem inną wiedzę niż jego kolega operujący przepukliny jamy brzusznej. Łączy ich niewiele więcej, niż tylko tytuł lekarza medycyny.

            Są jednak takie branże, które bardzo mocno się ze sobą przeplatają. Na przykład hepatologia bardzo mocno będzie wiązała się z dietetyką kliniczną, chociażby z tego względu, że dieta w chorobach wątroby jest równie ważna, co sama farmakoterapia. Istnieją również światy, które w cudowny sposób będą się łączyć i uzupełniać. Takim światami zorientowanymi wokół dbania o zdrowie i aparat ruchu człowieka są fizjoterapia i treningi w klubie fitness.

            Dwie dziedziny opierające się dokładnie o te same części ciała człowieka. Takie, w których pracuje się na mięśniach, stawach i więzadłach. W których pomaga się pacjentowi uzyskać maksymalną sprawność, wyjść z kontuzji a w niektórych przypadkach nawet osiągnąć najlepszą formę sportową. Powinny istnieć dokładnie w tym samym miejscu obok siebie, jednak bariery, które je dzielą, są niewyobrażalnie wielkie.

            Wszechświaty równoległe

            Spójrzmy na nie na przykładzie dwóch osób, które rozpoczynają przygodę z ćwiczeniami. Pierwsza z nich jest całkowicie zdrowa. Druga trafia do fizjoterapeuty z powodu przeciążenia w trakcie wykonywanej pracy fizycznej. Kiedy do mnie, jako do trenera personalnego, przychodzi nowa osoba, która chciałaby rozpocząć przygodę z ćwiczeniami, zaczynam – podobnie jak każdy fizjoterapeuta – od przeprowadzenia wywiadu z klientem. Wypytuję go o jego ocenę aktualnej formy, o przebyte kontuzje, choroby i o wszystkie inne czynniki, które mogłoby wpływać na możliwość podejmowania przez niego wysiłku fizycznego. W znacznej większości wypadków, jeśli nie mam do czynienia z osobą młodą, kilkunasto- lub dwudziestoparoletnią, a taką, która w późniejszym wieku postanawia rozpocząć dbanie o zdrowie, wychodzą różne dysfunkcje.

            Bardzo często spotykam się wtedy z problemem sztywności mięśni oraz zmniejszeniem ruchomości. Pojawiają się też ograniczenia ruchomości wynikające z lekkich dolegliwości bólowych, które pozornie nie utrudniają życia, ale już sprawiają, że pacjent zaczyna oszczędzać i odciążać jakąś część ciała. W takim przypadku każdy rozsądny trener personalny rozpocznie pracę z klientem od przywrócenia mu podstawowej sprawności ruchowej. Pracuję z nim wtedy nad ruchomością, nad umiejętnością ustabilizowania kręgosłupa w różnych pozycjach, nad umiejętnością utrzymywania prawidłowej pozycji stawów: obręczy barkowej, kolan, kostek.

            Gdyby spojrzeć na to z perspektywy fizjoterapeuty, to taki trening nie różni się za bardzo od treningu osoby, która byłaby tej fizjoterapii poddawana. Dlatego jest to właśnie punkt styczności tych dwóch światów – treningów personalnych i fizjoterapii. Z mojej perspektywy, jako przedstawiciela obydwu tych zawodów, początkowe trening osoby po trzydziestym roku życia są równoznaczne z takimi,  jakie mógłby wykonywać z nim fizjoterapeuta pracujący ruchem, a nie wyłącznie technikami manualnymi. 

            Wróćmy teraz do drugiego pacjenta. Trafił do fizjoterapeuty z bólem wynikającym z przeciążenia. Jeśli tak się dzieje, brak jest też w wywiadzie żadnego wypadku, który mógłby wpłynąć na rozwinięcie się dolegliwości bólowych, to najczęstszą przyczyną takiego stanu rzeczy mogą być osłabienia mięśni, ograniczenia ruchomości lub brak prawidłowej kontroli motorycznej. Z tych czynników każdy pojedynczo oraz wszystkie razem, mogą wpłynąć na pojawienie się drobnych dolegliwości bólowych, z którymi boryka się praktycznie każdy. W takim przypadku najróżniejszymi technikami manualnymi można przyspieszyć procesy gojenia tkanek, przywrócić prawidłowe napięcie tkanek i ogólnie pojętą równowagę. W tym trenerzy nie mają najczęściej żadnych kompetencji. W końcu zgodnie z istniejącym stanem prawnym, do wykonywania zabiegów manualnych najczęściej niezbędny jest odpowiedni tytuł zawodowy. Po wyprowadzeniu pacjenta, większość fizjoterapeutów kończy swoją pracę.  Znam jednak takich, którzy mając świadomość, jak ważna jest dalsza praca nad ciałem pacjenta, będą zalecać mu dalszą pracę właśnie w siłowni. I to jest kolejny punkt, w którym fantastycznie stykają się światy fizjoterapii i treningów.

            Ale nie byle jakiej fizjoterapii i nie pierwszych lepszych treningów. Między typową fizjoterapią, jaka miała miejsce a treningami siłowymi, prowadzonymi przez trenerów kulturystyki, przez długi czas istniała niezagospodarowana przestrzeń. Została ona skutecznie wypełniona w ostatnim czasie przez nowy twór, który nazwany został treningiem medycznym. Jest to swego rodzaju pomost, między fizjoterapią (lub też precyzyjniej: kinezyterapią) a treningami sportowymi przeznaczonymi dla amatorów. Trening medyczny to taka forma ćwiczeń, która jest dedykowana dla osób mających nieco bardziej specyficzne cele, takie jak: powrót do sportu po kontuzji, prewencja urazów sportowych i przygotowanie ciała do wysiłku w różnych grupach wiekowych i o różnym stopniu wytrenowania. Jego protoplastą można by określić inną metodę, która wywodzi się z fizjoterapii, ale została wchłonięta przez świat sportu. Tą metodą był trening funkcjonalny. Sam z siebie stworzony, by przeciwdziałał możliwości wystąpienia urazów u profesjonalnych atletów, od lat 90’ zyskiwał na popularności. Jednak sam z siebie nie jest doskonały i niesie odrobinę ograniczeń, które nie istnieją właśnie w treningu medycznym.

            Osobiście jako fizjoterapeuta i trener, który ma kolejno 12 i 20 lat doświadczenia w zawodzie uważam, że trening medyczny jest świetnym uzupełnieniem pracy obydwu tych światów i godny jest zgłębiania zarówno przez trenerów, jak i kinezyterapeutów. W końcu nie ma możliwości, by fizjoterapia istniała bez siłowni, nie ma również możliwości, żeby siłownia istniała bez fizjoterapii. Po wyprowadzeniu pacjenta z fazy ostrej należy zastanowić się nad przyczyną wcześniej pojawiającego się bólu. Jeśli ten ból wynika z osłabienia mięśni lub ograniczenia ruchomości, lub też ze złej kontroli motorycznej, to nad wszystkimi wymienionymi cechami pracować można w czasie aktywności sportowej wykonywanej w siłowni. To udowadnia, w jak piękny sposób mogą się uzupełniać dwa zawody trenera i fizjoterapeuty. W zasadzie każdego pacjenta fizjoterapeutycznego należałoby kierować na dalsze wzmacnianie w siłowni, wielu zaś klientów siłowych należałoby skierować najpierw na fizjoterapię, celem przygotowania ich ciała do wysiłku fizycznego. Lub na trening medyczny. Jednak cały czas pozostaje pytanie, który z wymienionych przeze mnie zawodów będzie rościł sobie prawo do praktykowania treningu medycznego? Na odpowiedź pozostanie nam jeszcze chwilę poczekać.

Szymon Moszny
fizjoterapeuta, trener personalny

Polecamy także:

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Powiązane posty

Cukrowe fakty i mity w pigułce

Czas czytania: 2 min Przez lata wokół cukru powstało wiele mitów. Niektóre wzięły się z plotek, inne z badań, których wyniki już dawno są nieaktualne, a jeszcze inne powstały

Jak po prostu zacząć ćwiczyć?

Czas czytania: 3 min Temat „jak zacząć ćwiczyć” to jeden z najpopularniejszych tematów na wielu blogach sportowych. Zachodzą w głowę nie tylko klienci, ale też specjaliści – jak zmotywować,

Jak zmieniać nawyki krok po kroku?

Czas czytania: 2 min Znamy wszyscy ten schemat: nic się nie dzieje, jemy źle, nie trenujemy, a potem nagle pojawia się jakiś bodziec, motywacja… I chcemy zmieniać wszystko, jeść