Wiktoria Gąsior – jakiej nie znacie

141315075_741138963447686_4136543595787450701_n-e1612519568681-p2eu82f37wgj6hvg2nn3q5mj1ds0ezpjkcvnbjru2o
Czas czytania: 4 min

Nazwano ją najlepszą sylwetką bikini fitness. Od walki z zaburzeniami, mordercze treningi cardio, po współpracę z Norbertem Tymczakiem i liczne zwycięstwa w bikini fitness. Jaka jest Wiktoria Gąsior jakiej nie znacie? Czy starty w zawodach są dla każdego? Z czym wiąże się ten sport?

Wiktoria, jesteś jedną z ekspertów naszego portalu. Od jak dawna sport jest Twoją pasją?

Ze sportem jestem związana od najmłodszych lat. Gdy tylko zaczęłam chodzić rodzice wpięli mnie w narty! Zawsze kochałam WF. W podstawówce reprezentowałam szkołę w każdych możliwych zawodach. I tak poznałam piłkę ręczną, w której się zakochałam i zaczęłam trenować w klubie. Gdy szłam do gimnazjum – przeprowadziłam się. Dużo się u mnie zmieniło. W wieku 13 lat zaczęłam chodzić na siłownię i zostałam do dnia dzisiejszego.

Jak to się stało, że zaczęłaś startować w zawodach bikini fitness? Skąd to marzenie?

Przez 6 lat chorowałam na zaburzenia odżywiania. Gdy zdecydowałam się na leczenie zamknięte, pracowałam na siłowni jako recepcjonistka. Miałam wtedy 17 lat. Zobaczyłam tam dziewczynę, która szykowała się do zawodów. I stwierdziłam, że właśnie taka figura bardziej mi się podoba a nie moja wychudzona, z widocznymi wszędzie kościami. Jadąc na leczenie wiedziałam jaki mam cel i po co to robię. Po opuszczeniu ośrodka rozpoczęłam współpracę z trenerem, który pomagał mi w przygotowaniach do zawodów.

Czy pamiętasz swój pierwszy start i cały proces przygotowań?

Ciężko by było nie zapomnieć. Wszystko działo się tak szybko, że nawet nie miałam chwili, aby się stresować! Oczywiście nic tam nie grało. Makijaż tragiczny 😛 Włosy tak samo. Nie czułam ciała, nie wiedziałam co to znaczy „rozłożyć plecy”, nie wiedziałam nadal nic. Okres przygotowań był dla mnie bardzo ciężki. Współpracowałam wtedy z trenerem, który kazał mi robić 2h cardio dziennie… (przez 7 dni w tyg) i byłam już tym wykończona. Nie miałam rowerka w domu, ale pracowałam już wtedy jako trenerka personalna na jednej z Warszawskich siłowni. Codziennie wstawałam o 3:50, żeby wyjść z psem i o 4:30 być już na siłowni i kręcić cardio. Zostawało mi wtedy 30 min na szybkie ogarnięcie się, bo od 6 codziennie prowadziłam personalne.  Bez dwóch zdań to były moje najtrudniejsze przygotowania. Zrezygnowałam z ostatniego startu, bo po prostu nie dawałam już rady kręcić tego cardio. Płakać mi się chciało, gdy widziałam maszyny do aerobów, naprawdę. Na szczęście od 4 lat współpracuję już z Norbertem i przygotowania do zawodów to zupełnie inna bajka.

Wiele dziewczyn regularnie trenujących na siłowni marzy o tym, aby stanąć na scenie. Czy to sport dla każdego?

Zdecydowanie nie. Nie jest to sport dla osób, które robią to dla sławy, pieniędzy i rozgłosu. Przede wszystkim jest to dyscyplina wymagająca wielu poświęceń. Niektórzy te poświęcenia akceptują, drudzy nie. Start w zawodach wiąże się z bardzo dużą samodyscypliną, skrupulatnym liczeniem kalorii, regularnymi treningami oraz godzinami spędzonymi na cardio. Bycie zawodnikiem to nie jest zawód. Nie dostaje się pieniędzy za wygrane. Ale żeby wziąć udział w zawodach, trzeba wyłożyć sporo pieniędzy. Sam strój na zawody kosztuje ponad 2tys zł. Dolicz do tego wpisowe (w Polsce 100-200 zł, za granicą 200-300 EUR), zakwaterowanie, przelot/transport….wychodzi spora suma, prawda? Dodatkowo nie jest to zdrowy sport, ale żaden sport na stopniu tak ekstremalnym, profesjonalnym nie jest zdrowy. Więc trzeba się zastanowić, czy robi się to z miłości do tego sportu czy tylko dlatego, że „stało się to modne”.

A jak wygląda kwestia kosztów przygotowań? Czy starty łatwo pogodzić z życiem zawodowym i prywatnym?

Starty w zawodach nie są tanie. Samo przygotowania, gdzie dieta zawodnika głownie opiera się na mięsie, są bardzo drogie. Do tego należy doliczyć kwoty za suplementację i miesięcznie wychodzi pokaźna suma. Kwestia wizerunku scenicznego jest niesamowicie ważna. Uszycie stroju to koszt w granicach 2000 zł. Do tego buty – 250 zł. Makijaż wykonany przez makijażystkę 200-300 zł. Wpisowe – w Polsce 100-200 zł, za granicą 200-300 EUR,Przejazd/przelot + zakwaterowanie…Bronzery, covery do tatuażu .. też kupa pieniędzy. Na sam sezon startowy, wydaję ok. 15-20 tys.

Na instagramie często widać, że między zawodniczkami wytwarzają się przyjaźnie. A jak jest z rywalizacją i nieczystymi zagraniami?

W sumie to nie ma jakiejś „rywalizacji”. Każda z nas wie, że ile wypracuje przez okres poza startowy – tyle pokaże w sezonie. Nie spotkałam się osobiście z jakimiś nieczystymi zagraniami (WŚRÓD ZAWODNICZEK oczywiscie), ale słyszałam od kilku dziewczyn, że były akcje typu kradzież butów na backstage czy broznerów lub kosmetyków.



Masz na swoim koncie wiele ogromnych sukcesów. Pomimo rosnącej popularności, jesteś przemiłą osobą. Jak radzisz sobie z rozpoznawalnością?

Ooooo bardzo dziękuję! W sumie to stałam się bardziej rozpoznawalna za czasów pandemii, więc nie pokazuję się w zbyt wielu miejscach, natomiast na siłowni, podczas wykonywania treningu – nie zwracam uwagi na nic co znajduje się wokół. Mam taki focus, że tylko trening. Kto widział ten wie. Ale co jest najważniejsze, ja w ogóle tego nie czuję. Cały czas robię to co lubię, mega się tym jaram. Ostatnio spotkałam się z moim dawnym znajomym, który zaprosił mnie do wspólnej realizacji pewnego projektu. Po około godzinie spotkania powiedział : „Wiki, zastanawiałem się jaka będziesz po takim czasie. Czy „kariera” uderzyła Ci do głowy itp. Ale Ty nadal jesteś taka sama jak byłaś. Tak samo świrnięta!” .

Jakie masz dalsze plany zawodowe?

Cały czas pracuję jako trenerka personalna. Natomiast chciałabym to trochę rozwinąć. Mam kilka planów, ale oczywiście nic nie mogę zdradzić. Natomiast jeśli chodzi o zawody, z powodu sytuacji na świecie oraz spraw prywatnych i różnych projektów,  RACZEJ odpuszczę wiosnę i wystartuję dopiero na jesień.

Polecamy także

Dziki trener mówi o tym jako jeden z nielicznych. Gdzie jest reszta? – MEGAFORMA

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Powiązane posty

A gdyby tak trochę pokory…

Czas czytania: 3 min Zdawać by się mogło, że nie jest niczym dziwnym, iż człowiek ze swej natury lubi być chwalony, doceniany i podziwiany. Bez względu na branżę, w

Udręka to niesłychana, kiedy bolą nas kolana…

Czas czytania: 4 min Ileż to razy w przypadku sportowców, osób aktywnych, czy nawet niespecjalnie usportowionych ludzi można usłyszeć: bolą mnie kolana. Staw kolanowy w ludzkim organizmie jest niewątpliwie

Głowa to podstawa!

Czas czytania: 3 min Kiedy trenujemy, czynnie uprawiamy sport i po prostu dbamy o swój wygląd i muskulaturę, często martwimy się o przysłowiowe spadki mięśniowe, kontuzje, czy ewentualnie serce.